• Wpisów:5
  • Średnio co: 99 dni
  • Ostatni wpis:92 dni temu
  • Licznik odwiedzin:5 540 / 595 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Cześć!
Bardzo przepraszam za dłuższą przerwę na moim blogu, ale pisałam testy i cóż... stresowałam się. Na szczęście wszystko dobrze poszło a już jutro jest zakończenie roku szkolnego ^^ Więc nie przedłużając, przechodzę do (chyba) najbardziej wyczekiwanego rozdziału.





Ally~3

- Wiem, że jest to dla ciebie ciężkie, ale niestety to prawda. Nie było innego wyjścia. Kiedy poślubiłam twojego ojca, Ethan'a kiedy miałam 17 lat... Tyle co ty teraz. Chcieliśmy zrobić to później, ale niestety sytuacja w jakiej się znajdowaliśmy nam na to nie pozwalała. Ślub odbył się 21 lipca, czyli w twoje urodziny. Było to bardzo wytworne i huczne wesele. Było z 2 tysiące osób, wszyscy byli bardzo ważnymi gośćmi. Byłam z Ethanem bardzo szczęśliwa do czasu.... do czasu wypadku. Byłam wtedy w 4 miesiącu ciąży i jechałam razem z twoim ojcem do rodziny w Hiszpanii. Niestety zaatakował nas tłum fotografów i dziennikarzy... I zderzyliśmy się z ciężarówką. Ethan zmarł na miejscu natomiast ja byłam w ciężkim stanie. Udało się mnie uratować, z resztą jak widzisz ty też żyjesz. Kiedy wróciłyśmy do domu, okazało się że zamek nie jest już bezpieczny. O śmierci mojego męża dowiedział się Ronald - jego brat. Tak, myślisz sobie, e to nic złego, ale właśnie wtedy zaczął się koszmar. Dawno temu Ronald chciał zabić Ethanego i przejąć władzę nad Anglią. Nie udało mu się, a władcą został Ethan. Za to Ronald znienawidził twojego ojca jak i mnie. Dlatego, kiedy dowiedział się o jego śmierci, postanowił cię uprowadzić. Ale dlaczego? Dlatego, że ty byłaś ostatnią nadzieją dla rodu angielskiego. Dlatego postanowiłam cię oddać w ręce Amy i Toma. Byli twoim jedynym ratunkiem na normalne życie, z dala od wszystkich problemów. Myślałam, że udało mi się ciebie ochronić... - po chwili wstała i podeszła do okna - to cała prawda. Bardzo mi przykro, że dowiadujesz się o tym w takich okolicznościach. Zrozumiesz to, ale jeszcze nie teraz.
- Czyli jakiś psychol chce mnie zabić a ja jestem zaginioną księżniczką i prawowitą następczynią tronu Anglii?! - Zatkało mnie. Ja, zwykła nastolatka mam być następczynią tronu?! Chyba śnię...

**
- Ally?
Nie chciałam z nikim rozmawiać. Nie chciałam jeść. Nie chciałam spać. Nie chciałam nikogo i niczego.
- Nie mam ochoty na rozmowę.
- Wiem, że to dla ciebie ciężkie, ale pomogę ci przez to przejść - Ja...
- NIE! Mam dosyć tego zasranego "wiem że ci ciężko" NIC NIE WIESZ! NIC! Więc łaskawie przestań pieprzyć i wyjdź stąd! NIE CHCE CIĘ ZNAĆ! Zniszczyłaś mi życie rozumiesz? WYJDŹ!
**
- KOLACJA NA DOLE!
Boże... czy oni nie rozumieją, że nie mam ochoty z nikim rozmawiać? Jednak z drugiej strony mój brzuch dawał oznaki, że muszę coś zjeść... Założyłam białe pantofle i ruszyłam w kierunku drzwi. Obok nich znajdowały się schody prowadzące na dół. Były białe, zrobione z marmuru. Na dole przywitał mnie biały kryształowy żyrandol i ... pies. Wabił się Max.
- Panienko, zaprowadzę cię do jadalni.
Odwróciłam się i ujrzałam pokojówkę, lub służącą.
- Jestem Ally. - Próbowałam się uśmiechnąć
- Dobrze panien... Ally. Tędy.
Wskazała długi korytarz. Na ścianach wisiały obrazy przedstawiające jakąś bitwę i stare budynki.
- Jesteśmy. Tak pani, już niosę herbatę. Proszę sobie usiąść panien... Ally.
Znalazłam się w pięknej jadalni. Na stole znajdowała się niczym królewska zastawa i bukiet róż. W oddali grała muzyka. Wszystko było jak... w bajce. Potulnie usiadłam i zaczekałam na znak, że można już jeść.
- Proszę Ally, częstuj się
Kolacja szybko zleciała. Madeline pozwoliła mi obejrzeć resztę domu, więc postanowiłam jak najszybciej sprawdzić, gdzie jestem.

***
Dzięki za przeczytanie!
~Ally

*post nie sprawdzany*
  • awatar Muzyka.. Świat... Życie: Wow, tyle informacji w jedną rozmowę. Ale myślę, że się przyzwyczai do nowej roli i miejsca :D
  • awatar (Nie)znajoma: Cóż... Ally powinna sobie wszystko na spokojnie przemyśleć. Jest w końcu następczynią angielskiego tronu i na pewno nie jedna dziewczyna by jej zazdrościła, no może poza tym faktem, że jakiś psychol chce ją zabić... Czekam cierpliwie na kolejny rozdział :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Heej!
Bardzo mnie ciszy, że spodobał wam się pierwszy rozdział Dziękuję za miłe komentarze Już niedługo koniec roku... Bardzo się cieszę, że idą wakacje. Zbliża się też dzień Matki. Macie zamiar coś kupić swoim mamom? Ja sama nie wiem...
***
Rozdział 1 -> http://bajka123.pinger.pl/m/27747671




Ally~2

Obudziłam się w małym,białym pokoiku. Domyśliłam się, że leżę w pomieszczeniu, które przypomina salę szpitalną. Leżałam na białym łóżku, przypięta do dziwnych rurek, przez które leciała krew. Naprzeciwko mojego łózka stała komoda z lekami, mały telewizorek i szafa na ubrania. Była tam tez mała łazienka i duże drewniane okno, przez które było widać piękny ogród... Nie,nie -pomyślałam i podeszłam do okna- nie mogłam być w szpitalu. Na pewno nie widziałabym ogromnego ogrodu, w którym rośnie ze 20 gatunków kwiatów. Postanowiłam zostawić tą niewiadomą w spokoju, bo poczułam silne ukłucie w głowie. Położyłam się na łóżku i już miałam zamykać oczy, kiedy otworzyły się drzwi.
- Cześć Ally, jak się czujesz?
Mama. Wyglądała strasznie. Miała ochrypnięty głos, rozmazany makijaż i rozczochrane włosy.
- Co się stało? Gdzie jestem? - pytania te nurtowały mnie od samego początku.
- Zemdlałaś kochanie. Już wszystko w porządku, nie martw się. Jesteśmy w rezydencji twojej ma... w rezydencji Pani Madeline.
- TO TA KOBIETA?! - Krzyknęłam na cały głos. Nie chciałam jej znać. Nie chciałam.
- Córeczko uspokój się, proszę. Chcieliśmy ci coś z ojcem powiedzieć, coś co już dawno powinnaś wiedzieć...
Jej głos załamywał się. Łzy napływały jej do oczu, nie chciałam, żeby płakała.
- Mamo proszę uspokój się. - Podałam jej szklankę wody- o co chodzi?
Popatrzyła na mnie, jak gdyby dowiedziała się że nie zdam do następnej klasy.
- M...Ma... Madeline Williams to twoja matka. Tak mi przykro....
- C...C...CO?! Ale.. ale ja... - Łzy strużkiem płynęły mi po policzkach. Czułam się okropnie. Okłamywana przez całe życie... - Zostaw mnie samą- powiedziałam drżącym głosikiem- Jak mogłaś mi to zrobić?
Kiedy wyszła, zastanawiałam się nad tym jak to możliwe. Amy znalazła mnie pod drzwiami swojego mieszkania kiedy miałam kilka miesięcy. Kiedy mnie znalazła, leżałam przy mnie mała karteczka : *Zaopiekuj się nią*. I tyle. Nie wiedziała jak się nazywam ani skąd pochodzę. NIC. Wychowała mnie jak własną córkę a teraz... A teraz wmawia mi, że jakaś królowa Anglii jest moją matką? To nie może być prawdą... Teraz kiedy tak się zastanawiam, wyglądem przypominam Madeline. Mamy takie same oczy - błękitno-zielone, taką samą cerę i tak samo piękne, kasztanowe włosy. Cała ta sytuacja spowodowała, że jeszcze bardziej zaczęła mnie boleć głowa. Oczy powoli same się zamykały...
---
- Poczekam, aż się obudzi. Nie, nigdzie nie idę, na pewno. Przygotujcie herbatę.
Otworzyłam oczy, choć mogłabym przespać jeszcze cały dzień.
- Ally? Jak się czujesz słonko?
Głos dobiegał z końca pokoju. Odwróciłam się niechętnie i zobaczyłam Madeline. Była ubrana w ciemne jeansy i białą bluzkę. Włosy luźno opadały jej na ramię a oczy błądziły gdzieś po sali. Wydawał się być.. zmęczona.
- Madeline? Matko? Królowo? - zapytałam sarkastycznie- Jak mam się do ciebie zwracać, co? - Jak to możliwe?! Dlaczego jestem twoją córką? To nie może być prawdą! POWIEDZ ŻE TO NIE PRAWDA! Zepsułaś mi całe życie porzucając mnie, zepsułaś życie Tomowi i Amy. Zepsułaś WSZYSTKO! Rozumiesz to? Z O S T A W I Ł A Ś MNIE! A teraz jak gdyby nigdy nic wracasz i jeszcze mówisz do mnie słonko?!
Byłam wściekła. Energia rozpierała mnie od środka.
- Wiem ,że jest to dla ciebie trudne ale nie było innego wyjścia. Gdybym nie oddała cię w ręce Amy, zabili by cię. Bardzo żałuję swojego czynu. Gdybym mogła cofnąć czas...
- Jak to zabili by mnie? O co w tym wszystkim chodzi?!
***



*Zdjęcie inspirujące*


Tak prezentuje się drugi rozdział Mam nadzieję, że spodoba się tak samo, jaki i pierwszy
Następnego rozdziału spodziewajcie się w poniedziałek ^^

~Ally
  • awatar Where Dreams Come True: O rany. Czekam na kolejny rozdział. Nie mogę się doczekać.
  • awatar Anax: Kochana! Masz talent do pisania naprawdę :* dobranie odpowiednich słów to jest to. Powiedz skąd ty to bierzesz? :D sama jestem ciekawa co będzie dalej hehe. Ja na dzień matki jadę niestety na cmentarz..
  • awatar edertasuna1267: Ale fajnie napisane, nie mogę się doczekać poniedziałku <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cześć!
Na wstępie, chciałabym wam wszystkim podziękować, za tyle motywujących komentarzy! - Dziękuje
W zamian za to, przychodzę dzisiaj do was z pierwszym rozdziałem ^^ Oby wam się spodobał



Prolog --> http://bajka123.pinger.pl/m/27740863

1.
Kiedy obudziłam się w te sobotnie popołudnie, promienie słońca wpadały do mojego pokoju. Nie chciałam wstawać, ale musiałam. Podobno ma do nas przyjechać jakaś daleka krewna Toma, więc Amy zwaliła na mnie najgorszą robotę - sprzątanie.
Założyłam zwykły T-Shirt i poszłam jeść śniadanie. Z wielką chęcią wsunęłam miskę płatków i wzięłam się do pracy. Kiedy kończyłam układać ubrania, ktoś zadzwonił do drzwi. Tylko kto to był? Nie spodziewałam się dziś nikogo oprócz tej krewnej, ale do jej przyjazdu zostały jeszcze 2 godziny. Zabrzmiał 2 dzwonek. Ocknęłam się i niepewnie otworzyłam drzwi. Kiedy byłam mała Amy zawsze mi powtarzała - nikomu nie otwieraj drzwi. Przyzwyczaiłam się do tego, że to Tom zazwyczaj je otwierał.
- Hejka Al! Jak leci?
Zobaczyłam przed sobą przystojnego chłopaka. Miał brązowe włosy i piękny uśmiech
- Cześć Mark, wszystko OK
- WOW! Niezły tu bałagan! Tornado przeszło twój dom czy co? - zaśmiał się
- Niee no coś ty. Rodzina Toma przyjeżdża i Amy kazała mi posprzątać.
- Powodzenia! Ja lecę do Harrego, mamy dzisiaj iść na kręgle. Widzę, że odpadasz? - zapytał niepewnym choć błagającym tonem.
- Niestety. Miłej zabawy!
Nie zdążyłam wypowiedzieć ostatniego słowa, a Marka już nie było.
Byliśmy ze sobą bardzo zżyci. On też tak jak ja ma adoptowanych rodziców, dlatego rozumiemy się doskonale. Znamy się 14 lat i zawsze trzymaliśmy się razem. Tylko.... On chciałby być dla mnie kimś więcej, a ja uważam go tylko za przyjaciela. Mimo to Mark szanuje moją decyzję, i nie wyskakuje z randkami czy coś.

Kiedy wybiła godzina 150 wszystko było już gotowe. Amy kupiła ciasteczka i kończyła zaparzać kawę. Tom siedział cicho w fotelu i udawał , że interesuje go kanał przyrodniczy w telewizji. Powstała bardzo niezręczna sytuacja. Właśnie miałam zapytać Toma jak jego projekt, gdy wybił dzwon. Przeszły mnie ciarki, a Tom zerwał się z fotela i wręcz pędził do drzwi.
- Witaj Tomie.. ah no przesuń się... gdzie Ally?
- Posłuchaj może to nie.... naj.... - głosy przycichły i nie byłam wstanie dosłyszeć odpowiedzi Toma.
- Ally witaj!
Po chwili znalazłam się w czyiś ramionach. Byłam bardzo zdziwiona. Jakim cudem ona może mnie znać?!
Kiedy się odsunęłam,ujrzałam kobietę. Miała może ze 40 lat. Ubrana była w granatową spódnicę, białą bluzkę z jakimś herbem i szary sweterek.
- Dz..Dzień... Dzień Dobry .... pani...?
- Ah no tak jaka ze mnie gapa! - rzekła z uśmiechem- Nazywam się Madeline Williams.
Te słowa sparaliżowały mnie od środka. Świat zaczął się kręcić a po chwili jedyne co widziałam to ciemność.
***
Tak prezentuje się pierwszy rozdział Myślę, że jest dobry. Czekam oczywiście na wasze opinie ^^
Tak się zastanawiam czy dodawać zdjęcia na sam koniec. W sensie czy pokazać wam jak wyglądają te postacie - decyzja należy do was

Tła:









Do zobaczenia!
~Ally
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Hej!
Dzisiaj przedstawię wam okładkę i prolog mojego opowiadania.

Tak prezentuje się okładka:



PROLOG
Kiedy miałam kilka miesięcy, Amy znalazła mnie pod drzwiami swojego domu. Nikt nie wiedział kim jestem i jak mam na imię. Amy wraz ze swoim chłopakiem Mikiem, przygarnęli mnie do siebie, i kochali jak własne dziecko.Nazwali mnie Ally.
Teraz, kiedy mam 17 lat, muszę dowiedzieć się skąd pochodzę i kim są moi prawdziwi rodzice. Nikt nie mógł przypuszczać, że prawda okaże się tak szokująca... Nikt nie mógł przypuszczać, że byłam zaginioną córką królowej Madeline,następczynią tronu...
***
Tak prezentuje się prolog. Myślę, że was zaciekawi. Czekam na wasze komentarze

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›